poniedziałek, 29 września 2008

Ulga za tracenie pieniędzy

Dostaję od Was różne maile, za co jestem wdzięczny :-)

Czytając niektóre przecieram oczy ze zdziwienia, inne są pouczające i inspirujące.

Ostatnio otrzymałem odpowiedź na wpis dotyczący ZUSu i jego fantastycznych zniżek :-)

Nadawca napisał mi o tym, że w końcu zmądrzałem w temacie ZUSu. Dotychczas traciłem miesięcznie 300 zł tylko po to żeby nie tracić 700... Innymi słowy dałem się złapać w pułapkę "ulgi za tracenie pieniędzy". Zniżki nie powstały po to by ułatwić obecnym przedsiębiorcom życie. One powstały po to, żeby Ci, którzy jeszcze nie mają działalności - założyli ją (no bo przecież teraz jest szansa, żeby mieć zniżkę). W człowieku zaczyna rodzić się myślenie: warto prowadzić działalność. Jest niższy ZUS, można odpisywać sobie koszty uzyskania przychodu, VAT... Sraty taty. Kończąc działalność i tak trzeba ten vat zwrócić.

Owszem. To jest jeden punkt widzenia. Ale, żeby wprowadzić pewien obiektywizm - są też inne sposoby widzenia tej sprawy:

Mianowicie...

PS. I tu jest miejsce dla Twojej wypowiedzi w komentarzu:

piątek, 26 września 2008

Naucz się żyć bez pensji

Usłyszałem od jednego mądrego i bogatego, aby nauczyć się żyć bez pensji, by zwalczyć swoje uzależnienie od niej.

Byłem na odwyku przez rok czasu, ale wróciłem do nałogu..

Tak czy siak, mam już za sobą rok doświadczenia życia bez stałej wypłaty. Teraz już mniej się tego boję. Następnym razem będzie łatwiej :-)

10 procent

Już o tym pisałem.. I pisali o tym wielcy finansisci i inni, którzy w życiu do czegoś doszli:

Odkładaj każde 10% z zarobionych pieniędzy. Każde..

Przez ten rok kiedy prawie nie miałem dochodów zaniechałem tego zwyczaju. Choć poznałem już jego moc wcześniej.

Postanowiłem do tego wrócić. 10% z każdej wypłaty zostaje nietknięte. Mało tego. Dodatkowo będzie sobie leżeć na skromnym oprocentowaniu, a kiedy uzbiera się więcej.. wtedy będzie czym inwestować :-)

czwartek, 25 września 2008

Z ostatniej chwili

Przypomniał mi się widok psa, który chciał przejść przez drogę ekspresową w wielkim mieście. Wychylił głowę i już miał przechodzić przez pierwszy pas ruchu... Uciekł w ostatniej chwili przed nadjeżdżającym z groźnym trąbieniem samochód. Cofnął się na chodnik ale było widać że nadal chce przejść na drugą stronę.

Przeszedł pierwszy pas i wydarzyła się ponowna sytuacja, chciał cofnąć z powrotem, ale tam też klakson i auto. W końcu jakimś cudem przebiegł (z zamkniętymi oczami) na drugą stronę.

Trochę odnalazłem w nim siebie. A ileż nowej nauki to przyniosło...

BYĆ - ROBIĆ - MIEĆ

Tyle razy to czytałem... W książkach, na stronach internetowych, słyszałem na szkoleniach... Ale dopiero teraz te słowa nabrały dla mnie zupełnie nowego znaczenia.. Jakby coś we mnie otworzyły nowego... Jakby nagle były zupełnie inne niż do tej pory... A może i Tobie coś nowego powiedzą. Posłuchajcie...

“Cele należą do części mieć. Jak np. mieć ładne ciało, mieć idealny związek partnerski, mieć milion dolarów, mieć dobre zdrowie, cieszyć się
sławą. Większość ludzi, gdy już dojdzie do tego, jaki chce mieć cel, zaczyna wymieniać, co musi zrobić. Dlatego mają oni listę zatytułowaną do zrobienia. Ustanawiają swój cel i zaczynają robić [...]
Większość ludzi, gdy chce mieć taką sylwetkę, idzie na dietę, a potem chodzi na siłownię. Wytrzymują przez kilka tygodni i następnie większość z nich wraca do starej diety składającej się z francuskich bułeczek i pizzy, a zamiast chodzenia na siłownię oglądają baseball w telewizji. To jest przykład robienia, zamiast bycia.

To, co się liczy, to nie dieta, ale to kim masz być, stosując tę dietę. Każdego roku cztery miliony ludzi szuka perfekcyjnej diety, po której zastosowaniu będą szczupli. Skupieni są na tym, co mają robić, zamiast na tym, kim być powinni. Dieta nie pomoże, jeśli twoje myśli się nie zmienią [...]
Wielu ludzi kupuje nowy zestaw kijów golfowych w nadziei, że one polepszą ich grę, zamiast rozpocząć od zaadoptowania sposobu myślenia typowego dla zawodowego gracza. Gracz-lichota z nowym zestawem kijów golfowych wciąż jest lichotą [...]
Wielu ludzi myśli, że kupowanie akcji czy przystępowanie do funduszu powierniczego wzbogaci ich. Cóż. samo kupowanie akcji, przystępowanie do funduszu powierniczego czy kupowanie nieruchomości lub obligacji nie wzbogaci cię. Samo robienie tego, co robią profesjonalni inwestorzy, nie gwarantuje sukcesu finansowego. Osoba, która ma mentalność pokonanego, zawsze przegra - nieważne, jakie kupi akcje, obligacje czy nieruchomości”.
[Cytat pochodzi z książki "Kwadrant przepływu pieniędzy" Roberta Kiyosakiego]

Są jeszcze i tacy, którym się wydaje, że zakładając własną działalność gospodarczą, czy pisząc biznesplan albo starając się tylko przyciągnąć swoje cele, staną się bogaci. Dlatego tak wielu pisało mi o tym, żeby się wziąć do roboty. Ok. Ale jakiej?

Nie mogłem do tego dojść :-) I bynajmniej nie chodziło o sam etat, nie chodziło o poszukiwanie klientów do granic możliwości 24 godzin. Nie chodziło o to by na siłę sprzeciwiać się wszelkim niepomyślnościom. Chodziło o to, żeby zacząć stawać się osobą "rozsądną finansowo"...
Zamiast przyciągać miliony, samochody i fajne życie - które dla podświadomości nic nie znaczą - uważam, że trzeba przyciągać "sposób bycia" jaki chcemy mieć. Trzeba sobie wyobrażać nie tyle nowy pachnący i rwący do przodu samochód - co uczucie z jego posiadania, frajdy z jazdy itp. Trzeba przyciągać sposób myślenia osoby zamożnej.

Wow! Ale odkrycie. :-)

W jaki sposób myśli więc osoba wolna finansowo? Jakie sposoby myślenia mam przyciągać i na czym się skupić?

Trochę już poznałem sposobów myślenia ludzi, którzy do czegoś doszli, jednak jakoś... zawsze wydawało mi sie, że wiem lepiej.

Kiedy były pracodawca, znakomity nauczyciel i przyjaciel - rozważnie wykładał mi sposoby dojścia do pieniędzy miałem ochotę się z tego śmiać i uważałem, że to bardzo żmudne i mało kreatywne sposoby. Kiedy inny nauczyciel zadając mi pytania starał się nauczyć nowego sposobu myślenia zawsze miałem tendencje do wymądrzania się... Hmm niezła lekcja.. Trzeba było chwili aby to zrozumieć.

Na szczęście powoli wracam do sytuacji sprzed roku. Chociaż.. to znów bzdura. Nie wracam i nigdy nie powrócę do tamtej sytuacji. Teraz już wiem wiecej i mam więcej doświadczeń. Ale czy teraz zrobiłbym inaczej? Sam nie wiem..

A co dzięki tej nauce chcę teraz zmienić?

Od końcówki sierpnia zacząłem liczyć swoje wydatki. Odnalazłem w moim telefonie świetną aplikację, która czyni to tak prostym jak budowa reaktora atomowego ;-]
Po każdych zakupach wpisuję kwotę i kategorię wydatków. Dzięki temu na bieżąco monitoruję stan gotówki.

Od wczoraj zacząłem malować swój kwadrant przepływu gotówki. Przychody, rozchody, aktywa, pasywa.

/*Nawiasem mówiąc zapraszam na blog http://bogatystudent.blogspot.com/ gdzie można doczytać jak stworzyć taki diagram i policzyć cashflow - szkoda tylko, że blog umarł... */

Widzę, że coś się zaczyna pozytywnie zmieniać. Mój cashflow nareszcie stał się dotatni. Lada chwila będę w stanie spłacić swoje długi.

Czasem tak sobie myślę... Niektórzy znajomi jeżdżą fajnymi autkami, niektórzy nawet mają domy.. Wyglądają na zadowolonych i "bogatych" aczkolwiek mają ten łańcuch, który zaczyna się na kredycie a kończy na etacie. Jak to dobrze, że nie muszę być uzależniony od banku. Rękami i nogami bronię się by nie brać cudzych pieniędzy (banku) na własne wygody.
Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że mam żonę, która myśli podobnie. :-)

Jak napisał mi mój dobry przyjaciel: Dbaj o rodzinę bo ona jest najważniejsza. Będę :-)

Zacznę od budowania bezpieczeństwa finansowego. Pierwszym sukcesem będzie posiadanie bezpieczeństwa na poziomie 2 miesięcy (czyli będę mógł 2 miesiące nie pracować ale i tak mój poziom życia się nie zmieni). A potem... Potem półroczne i roczne zabezpieczenie.. A potem.. Potem się zobaczy :-) Chcę polubić liczby

PS. Jeśli czyta mój blog ktoś "zamożny" - który posiada sposób myślenia taki jaki chcę przyciągnąć proszę o skromny komentarz - jak mam myśleć, jaki mam się stać aby przyciągnąć finansową wolność?

Dzięki za wszystko. Niech się stanie... To lub coś o niebo lepszego ;-)

środa, 24 września 2008

Po co ten blog cz.2

Przeglądałem ostatnio treści, które wpisałem do tego bloga. Po prawej stronie pod moją niesamowicie piękną (pff :-) ) fotą wrzuciłem coś takiego:

"Ten blog służy w celu monitorowania moich postępów w drodze realizacji założonych celów. Wierzę że jego lektura dostarczy Ci wiele radości, energii a przede wszystkim marzę o tym by zarazić Cię pasją do realizacji swoich marzeń"

Czujesz się już zarażony pasją do realizacji marzeń? :-) Czytając mojego bloga miałem wrażenie, że prędzej mogę zrazić niż zarazić realizacją marzeń. (znowu pff :-) )

Dlatego od dziś będzie nieco inaczej.. Będzie nieco ciekawiej.. będzie nieco co nie co bardziej a nawet lepiej niż bardziej :-) i więcej od tego co jest teraz.

Chcesz się przyłączyć do realizacji marzeń? No to jedziemy..

PS. Zdaję sobie sprawę, że ten blog jest publiczny. Zdaję sobie sprawę, ze wystawiam się na pośmiewisko, albo inaczej: daję siebie jako przykład rozwoju przekonań i zwiększania standardów. Wiem też, że tego bloga czytają oczy zarówno te, które powinny, które chcą i mogą się czegoś nauczyć - jak również te, które nie powinny... Te oczy nie wiedzą, że to o nich piszę - ale czuję ich obecność i nie mogę bluzgać bezkarnie na lewo i prawo :-)

Tak czy siak. Postanowiłem tu przelewać więcej swojej wiedzy, więcej pomysłów i więcej sposobów które znam, zamiast tylko rozgrzebywać swoje problemy.. No to ruszamy... ;-]

Po co ten blog

"Inteligencję człowieka można zobaczyć w tym, jak zarabia pieniądze, jego mądrość - w tym, jak je wydaje. Najistotniejszą sprawą naszego życia, jest odkryć i robić, to, co się najbardziej lubi, a nawet kocha. Daje to poczucie odnalezienia swojego miejsca w tym czasem dziwnym świecie. Człowiek, który robi to co lubi, pomaga przy tym innym i z głodu nie umiera, wie co to jest satysfakcja z życia i sukces. Taki człowiek niekoniecznie musi być obrzydliwie bogaty, ale na pewno jest szczęśliwy. Po tym można go poznać.

Między nami są ludzie, którym wszystko się udaje. Są i tacy, którym wydaje się wszystko iść jak pod górę. Tamci, po prostu, mają pewne predyspozycje, rodzaj działania i podejście do sprawy. Żeby wyrwać się ponad własną przeciętność, trzeba się nauczyć właśnie takiego podejścia i takiego działania. Inspiracją do przeżycia nadzwyczajnego życia jest pozbycie się poczucia wstydu, że właśnie tego się pożąda.

Nie każdemu człowiekowi jest przypisane zostać multimilionerem. Większość z nas wcale o tym nie marzy. Dla większości najważniejsze jest móc żyć godnie i w dobrobycie. Być wolnym, otwartym na nowe, zdobywać i wyznaczać sobie kolejne, ciekawe cele. Przecież rzeczywistość dzieje się podczas drogi życia, a nie u jej końca. Szczęście i jego rozwój wynika nie tyle z posiadania dóbr, co świadomości braku ograniczeń możliwości i niezwykłej, własnej, umiejętności ich tworzenia.

Bogactwo daje wolność, ale prawdziwa wolność wynika z niezależności od posiadania. Prawdziwa wolność wynika z odkrycia tajemnicy braku ograniczeń w tworzeniu własnego dobrostanu w każdej sytuacji. Prawdziwa wolność pozwala być lepszym i hojnym człowiekiem, wyrozumiałym i wspierającym. Mającym wpływ na otaczającą go rzeczywistość, niosącym swoim bliskim i innym ludziom, radość i szczęście.

"Inteligencję człowieka można zobaczyć w tym, jak zarabia pieniądze, jego mądrość - w tym, jak je wydaje."

Mało kto traktuje pieniądze jak żywą istotę, która ma duszę i własne uczucia. Pieniądz jest taką samą energią, jak wszystko co nas otacza i jaką sami również jesteśmy. Wymaga więc właściwego traktowania i zaspokajania potrzeb, podobnie jak my sami. Posiada swoją wrażliwość. Ma swoje humory, potrafi się obrazić i być otwartym, a najlepiej gdy jest przyjaznym. Jak myślisz, co musisz zrobić, byście stali się nierozłącznymi przyjaciółmi?

Zastanawiasz się czasem: jak traktować pieniądze?" [źródło: http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-531.html ]

Genialne.. Proste.. Weź to :-)

poniedziałek, 22 września 2008

wyjechać stąd...?

Teraz jest czas kiedy wszystko zaczyna się zmieniać. Pozornie sytuacja zaczyna się porządkować, ale tak naprawdę tworzy się pewna luka, która wsysa..

Szkoła dopiero od 20 listopada.. A na upartego to nawet od stycznia... Umowa pracy się kończy.. dzisiaj..
Gdyby tak jeszcze pozostałe okoliczności złożyły się w kompleks, który daje pewność i wiarę... Nie byłoby na co czekać..

Do rozwiązania tej łamigłówki potrzeba jeszcze decydujących zmiennych. Zaklepanie pracy oraz miejsca gdzie moglibyśmy godnie z Ewką mieszkać przez ten czas... A może już na zawsze..

Więc jak.. Wyjechać?

sobota, 13 września 2008

koniec działalności cd

I stało się.

31. sierpnia 2008 r. po 11 miesiącach Intelight systems przestało istnieć.

Ktoś kiedyś opowiadał mi o koncepcji plecaka - i chyba (albo raczej na pewno :-) pisałem gdzieś o tym na blogu :-)

Tak czy siak, nosimy ze sobą plecak "niedokończonych spraw". Nie oddane pieniądze, nie załatwione sprawy, nie wykonane zadania i niedokończone historie. Wszystko to staje się balastem, a im więcej w niego pchasz tym ciężej się idzie.

Gdybym spotkał dzisiejszego siebie przekazałbym mu mnóstwo wiedzy i istotnych informacji... A gdyby udało mi się dzisiaj spotkać "mnie" z przyszłości? Ciekawe co bym sobie powiedział. Jakich rad udzielił i jakie wskazówki przekazał.

Wierzę, że nic nie dzieje się z przypadku. Wszystko ma swój własny sens, własną naukę i może nawet własną świadomość..

Wracając do plecaka. Zaczynam go powoli rozpakowywać i... rzeczywiście. Czuję ulgę. Cieszę się na możliwość szybkiego rozwiązania moich kłopotów finansowych. Cieszę się, że zaczynam od nowa. I jakoś tak.. Wesoło się robi z tego powodu, że nie wkopałem się jeszcze gorzej.

Jako tester "prawa przyciągania" nadal nie mogę powiedzieć, że to nie działa, że to bujdy dla dzieci itp. Coś zacząłem wbrew światu. Chciałem pokazać, ze wiem lepiej. I doszedłem do miejsca gdzie przyszła mi do głowy myśl "Ups.. To chyba nie jest to co chciałem przyciągnąć".

Gdybym dzisiaj spotkał siebie z przeszłości pewnie opowiedziałbym mu o tym jak mogą się potoczyć sprawy, jak będzie wyglądać rzeczywistość jeśli pójdę tą drogą, ale nie mógłbym go zawrócić, sprzeciwić się, czy na siłę reformować. Wydaje mi się, że aby ugotować obiad o jakim się marzy, trzeba najpierw zdobyć poszczególne składniki. To doświadczenie i ta firma to dopiero podstawy.. Najgłupszym co mógłbym teraz zrobić to się poddać i zrezygnować z realizacji moich marzeń.

Utkwił mi w głowie cytat z filmu "Miasto Boga" (polecam): "Łobuz nie kończy, łobuz robi sobie przerwę"

Rozładuj plecak. Kiedy będzie Ci lżej i będziesz miał trzeźwy, wolny od niepotrzebnego stresu umysł wszystko pójdzie lżej.

Bandler kiedyś na szkoleniu powiedział do słuchaczy: złóżcie obie dłonie naprzeciw siebie przed klatką piersiową po czym przepchnijcie jedną dłonią drugą dłoń... Po kilku sekundach zażartych bojów, siłowań z własnymi rękami Bandler przerwał im i pokazał przesuwając obie ręce w lewo, po czym obie w prawo - zamiast starać się siłą testować która ręka się w końcu złamie. To daje do myślenia. Myślę, że ten ostatni rok był takim właśnie siłowaniem. A są przecież prostsze sposoby. CDN.


Dzięki że jesteś.