czwartek, 25 września 2008

Z ostatniej chwili

Przypomniał mi się widok psa, który chciał przejść przez drogę ekspresową w wielkim mieście. Wychylił głowę i już miał przechodzić przez pierwszy pas ruchu... Uciekł w ostatniej chwili przed nadjeżdżającym z groźnym trąbieniem samochód. Cofnął się na chodnik ale było widać że nadal chce przejść na drugą stronę.

Przeszedł pierwszy pas i wydarzyła się ponowna sytuacja, chciał cofnąć z powrotem, ale tam też klakson i auto. W końcu jakimś cudem przebiegł (z zamkniętymi oczami) na drugą stronę.

Trochę odnalazłem w nim siebie. A ileż nowej nauki to przyniosło...

0 komentarze: