wtorek, 14 października 2008
Edukacja biznesowa - umiejętność sprzedaży
Etykiety:
edukacja biznesowa
Jak ważny jest to temat w moim życiu? Czy w ogóle sprzedaż jest dla mnie ważna? W jaki sposób umiejętności sprzedaży wpływają na jakość mojego życia? Czy istnieje jakaś zależność? Po co mi umiejętność sprzedaży?
Te i wiele innych pytań chodzi mi po głowie od czasu gdy zainteresowałem się tematem sprzedaży.
Sprzedawcami jesteśmy od dziecka. Kiedy byliśmy tak mali, że nie potrafiliśmy jeszcze mówić, płaczem sprzedawaliśmy nasze emocje, aby wywołać określone reakcje rodziców. Z czasem te umiejętności w nas wygasły, zostaliśmy stłumieni myśleniem typu "nie możesz dostać wszystkiego czego sobie życzysz"
Brak umiejętności sprzedaży jest jedną z przyczyną ludzkiego ubóstwa.
Dlaczego? A no dlatego, że nie umiemy sprzedać własnej wartości, nie umiemy sprzedać własnych umiejętności za rozsądną cenę. Obawiamy się odmowy i wyśmiania. Sprzedajemy tylko wtedy gdy jesteśmy do tego zmuszeni. Pracując na etacie sprzedajemy nasz drogocenny czas. Biorąc kredyt sprzedajemy nasze jutro i jutrzejszą pracę. Całe nasze życie jest jedną wielką sprzedażą siebie.
Jak to jest z tą sprzedażą w moim przypadku?
Zaczęło się od pracy w zwykłym sklepie. Kontakt z klientami. Przezwyciężanie pewnych obaw i lęków. Zdobyłem pewien mikroskopijny poziom asertywnego kontaktu z innymi. Przestałem się obawiać rozmowy z obcymi ludźmi, mało tego - nauczyłem się podstaw konwersacji, żartów, dyskusji. Zdobywałem podstawy tego co Mateusz Grzesiak (www.nlppolska.pl) nazywa inteligencją socjalną - która jest niczym innym jak umiejętnością sprzedaży własnej osoby w społeczeństwie.
Kiedy pracowałem jako doradca finansowy (a dokładnie jako kandydat na doradcę) nauczono mnie wspaniałych i nowych umiejętności. Dopiero dziś otworzyły mi się oczy jak bardzo pomaga mi w życiu wiedza, którą stamtąd wyniosłem (Dziękuję Ci Prezesie :-) ). Nie byłem wystarczająco asertywny i gotowy na to by zacząć przygodę ze sprzedażą na dobre i po początkowych niepowodzeniach podkuliłem ogon. Uciekłem od sprzedaży. Nie próbowałem zderzać się z kolejnymi odmowami. Nie próbowałem szukać odmów...
Dlaczego miałbym to robić? Przecież to głupota dzwonić do ludzi i słuchać ich odmowy...
NIE! Nie głupota! Nauka. Sama nauka w najczystszej jej formie... Odmowa->korekta, odmowa->korekta, odmowa->korekta, dotąd aż się odniesie sukces...
Wróciłem do bezpieczeństwa pracy na etacie i sprzedaży każdej z ośmiu godzin mojej doby za kilka marnych złotych...
Wow. To daje po twarzy. Jak kubeł zimnej wody...
Sprzedaż... Czego się powinienem jeszcze nauczyć, zeby stać się świetnym sprzedawcą?
Odmowy. Umiejętności dążenia do celu pomimo niej. Inteligencji emocjonalnej i sztuki negocjacji. Życiowej "twardości" i nieugiętości..
Czas coś zmienić...
Dzięki że jesteś :-)
Te i wiele innych pytań chodzi mi po głowie od czasu gdy zainteresowałem się tematem sprzedaży.
Sprzedawcami jesteśmy od dziecka. Kiedy byliśmy tak mali, że nie potrafiliśmy jeszcze mówić, płaczem sprzedawaliśmy nasze emocje, aby wywołać określone reakcje rodziców. Z czasem te umiejętności w nas wygasły, zostaliśmy stłumieni myśleniem typu "nie możesz dostać wszystkiego czego sobie życzysz"
Brak umiejętności sprzedaży jest jedną z przyczyną ludzkiego ubóstwa.
Dlaczego? A no dlatego, że nie umiemy sprzedać własnej wartości, nie umiemy sprzedać własnych umiejętności za rozsądną cenę. Obawiamy się odmowy i wyśmiania. Sprzedajemy tylko wtedy gdy jesteśmy do tego zmuszeni. Pracując na etacie sprzedajemy nasz drogocenny czas. Biorąc kredyt sprzedajemy nasze jutro i jutrzejszą pracę. Całe nasze życie jest jedną wielką sprzedażą siebie.
Jak to jest z tą sprzedażą w moim przypadku?
Zaczęło się od pracy w zwykłym sklepie. Kontakt z klientami. Przezwyciężanie pewnych obaw i lęków. Zdobyłem pewien mikroskopijny poziom asertywnego kontaktu z innymi. Przestałem się obawiać rozmowy z obcymi ludźmi, mało tego - nauczyłem się podstaw konwersacji, żartów, dyskusji. Zdobywałem podstawy tego co Mateusz Grzesiak (www.nlppolska.pl) nazywa inteligencją socjalną - która jest niczym innym jak umiejętnością sprzedaży własnej osoby w społeczeństwie.
Kiedy pracowałem jako doradca finansowy (a dokładnie jako kandydat na doradcę) nauczono mnie wspaniałych i nowych umiejętności. Dopiero dziś otworzyły mi się oczy jak bardzo pomaga mi w życiu wiedza, którą stamtąd wyniosłem (Dziękuję Ci Prezesie :-) ). Nie byłem wystarczająco asertywny i gotowy na to by zacząć przygodę ze sprzedażą na dobre i po początkowych niepowodzeniach podkuliłem ogon. Uciekłem od sprzedaży. Nie próbowałem zderzać się z kolejnymi odmowami. Nie próbowałem szukać odmów...
Dlaczego miałbym to robić? Przecież to głupota dzwonić do ludzi i słuchać ich odmowy...
NIE! Nie głupota! Nauka. Sama nauka w najczystszej jej formie... Odmowa->korekta, odmowa->korekta, odmowa->korekta, dotąd aż się odniesie sukces...
Wróciłem do bezpieczeństwa pracy na etacie i sprzedaży każdej z ośmiu godzin mojej doby za kilka marnych złotych...
Wow. To daje po twarzy. Jak kubeł zimnej wody...
Sprzedaż... Czego się powinienem jeszcze nauczyć, zeby stać się świetnym sprzedawcą?
Odmowy. Umiejętności dążenia do celu pomimo niej. Inteligencji emocjonalnej i sztuki negocjacji. Życiowej "twardości" i nieugiętości..
Czas coś zmienić...
Dzięki że jesteś :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Subskrybuj


0 komentarze:
Prześlij komentarz