wtorek, 22 września 2009

Epilog i Posłowie pracy w urzędzie

Kończy się rozdział mojego życia pt. "Informatyk" w Urzędzie Gminy i Miasta.

Warto by było podsumować plusy, zbilansować minusy i w ogóle chwilę podumać nad tym co dobrego ta praca wniosła w moje życie.

Przede wszystkim jestem szczęśliwy za to, że mogłem tu pracować. Dużo się nauczyłem. Dużo zrozumiałem. Dużo odkryłem i dużo doświadczyłem.

Dlaczego więc kończy się ten rozdział? 

Ostatnio czytałem moją umowę i zakres obowiązków. Wszystkie zapisy i paragrafy wypełniałem uczciwie. Nie piszę, że nadgorliwie. Wypełniałem uczciwie. Zawsze dodając coś ekstra. Jakiś mały procencik więcej od standardowej staranności. Ba! Zrobiłem dla miasta nową stronę! Ot taki bonus. 

A dzięki nowej stronie mógłbym przeprowadzić badania nad tym w jaki sposób zmiana strony wpływa na liczbę odwiedzin i przy okazji napisać magistra. Poradziłbym sobie i bez nowej strony Rudnika, ale chociaż coś zrobiłbym pożytecznego na moim stanowisku.

Do powodów nie przedłużenia umowy można zaliczyć, że nie spełniałem wymagań. (Chociaż do naboru nowego informatyka wymagania obniżono - szukam mądrego, który mi to wyjaśni) Niestety, nie byłem także dyspozycyjny.. Chociaż w umowie nie było mowy o dyspozycyjności.. W wypłatach też jakoś nie widziałem docenienia pracy po godzinach.. 

Co dobrego wyciągnąłem z pracy w administracji?

Nauczyłem się.... Tego czego miałem się nauczyć. Teraz wiem więcej. :-) Nie wszyscy mówią to co myślą, niektórzy myślą nieco inaczej niż mówią, a jeszcze inni mówią czego nigdy nie pomyśleli, ale warto dzięki temu coś osiągnąć...

Jutro zaczynam nowe życie..

I nowy miesiąc cudów, ale o tym już niedługo...  

czwartek, 3 września 2009

Rady dla młodych mężczyzn od starego mężczyzny.

Znalezione na wykopie:

Rady dla młodych mężczyzn od starego mężczyzny. 

1. Nie wyżywaj się na młodszych, to niemoralne. Nie buraj do starszych, bo to głupie.

2. Przestań nienawidzić kobiety, to strata czasu.

3. Inwestuj w siebie. Dobra materialne zdobywają ci którzy się rozwijają. 

4. Jeśli musisz wdaj się w bójkę, nawet kiedy wiesz że przegrasz.

5. Jako byłemu żołnierzowi w jednej kwestji możesz mi zaufać. Nigdy nie wstępuj się do wojska no chyba że chcesz mieć odstrzelone jajca w imię ekonomicznych lub politycznych aspiracji obcych ludzi.

6. Jeżeli cokolwiek ma wpływ na korzystną sytuacje jednostki lub klasy społecznej, i teoretyczne, abstrakcyjne lub niejasne zyski dla całej reszty, musisz zdać sobie sprawę że beneficjentem jest sam interesant(proponujący) nie jego następca, nie daj sobie wcisnąć kitu za żadną cenę.

7. Nie bądź prawicowcem. Oni są zapatrzonymi w siebie oszustami bez żadnego poczucia honoru czy poczucia patriotyzmu wobec swoich obywateli. Jeżeli już musisz być prawicowcem nie bądź neokonserwatystą. Oni zawsze robią niepotrzebny szum medialny, są narzekającymi łajzami, prostolinijnymi idiotami o chorym poczuciu praworządności którzy ciągle grają pokrzywdzonych. Posłuchaj Tok Fm lub inne gadane radio a przekonasz się o czym mówię.


8. Nie ufaj poradom bez krytycznej analizy. 90% wszystkich porad jest skonstruowanych tak aby w rezultacie proponujący zyskiwał. Nie chcę wyjść na cynika ale w zasadzie może i 97%.

9. Spędzisz większość życia w poczuciu że jesteś pewnym ludziom coś winien. Lwiej części z nich gówno jesteś winien.

10. Nie umniejszaj twoim młodszym kolegom. Dawaj przykład młodym mężczyznom, którzy przyjdą po Tobie i zajmą twoje miejsce. Ludzie zaczną widzieć w Tobie potencjał, potężną siłę społeczną. To ich czasem przeraża. Społeczeństwo nie widzi w młodych mężczyznach współczucia. Boją się was każdego z osobna jak i całości. Głównym celem ustanowionego prawa jest tłumić i zagłuszać Cię. 

11. Jako młody mężczyzna, jesteś pozostawiony samemu sobie. A społeczeństwo stara się nas podzielić i skłócić. W odróżnieniu do kobiet które mają sądy i adwokatów oferującym im pomoc(NOK, IMID, La Strada, rząd, fundacje i organizacje non-profit) prawie nikt nie obejrzy się za Tobą. 

12. Młodzi mężczyźni zapewniają geniusz i siłę dzięki której nasze społeczeństwo kwitnie. Rozejrzyj się dookoła. Dolina krzemowa, google, N-K ,fotka, =]. W większości to nie starzy mężczyźni i kobiety stworzyli rewolucje w której żyjemy. Musisz zdać sobie sprawę że społeczeństwo kradnie twój wkład w nie, zabespiecza go kruczkami prawnymi intelektualnej własności i czerpie z tego korzyści. 

13. Wiedz że niewielu nosi Cię w sercu, jak Twoja Matka. Twój Ojciec pewnie też (jeżeli jeszcze kręci się w pobliżu). Twoje rodzeństwo jest po twojej stronie. Każdy inny martwi się tylko o siebie. 

14.Nie bój się powiedzieć ludziom żeby się "odpierdolili" kiedy to niezbędne. Jest to bardzo szlachetna cecha warta osiągnięcia. Jak to mówią walcz o swoje, nawet gdy głos Tobie drzy.

15. Zdobądź się na empatię, dobre zdolnosci interpersonalne i pewność siebie. Naucz się języka ciała i niewerbalnej komunikacji. Nie koncentruj się tylko na twoich zawodowych lub technicznych zdolnościach, w przeciwnym wypadku ktoś inny może dupczyć Twoją żonę.


16.Trzymaj formę. 

17.Nie pieprz głupot (o) swojej żonie/dziewczynie. Wspomóż jej w walce ze światem, nawet jak jest w błędzie, powinna mieć kogoś kto ją wspomoże w trudnych chwilach. Kiedy potrzebuje twojej pomocy zaoferuj ją. Powinna wiedzieć że ma oparcie.

18. Nie zdradzaj swojej dziewczyny/żony. Jeżeli musisz nie upokarzaj jej. Nie pozwól żeby twój występek dał o sobie znać jej lub jej znajomym. Nie rób tego tam gdzie mieszkasz. Nie rób tego z ludźmi z twojego towarzystwa. Nie sraj w swoje własne gniazdo.

19. Jeżeli twoja dziewczyna nie sprawia że czujesz się dobrze z samym sobą i nie wnosi szczęścia w twoje życie, zwolni ją. Od tego są właśnie dziewczyny. 

20. Nie wdawaj się w "emocjonalne romanse". One są tylko narzędziem które pozwala im flirtować i mieć kogoś na boku kto sprawi że wrośnie im poczucie własnej wartości. Tylko tego chcą, relacji w której poczują się dobrze. Dla Ciebie to dużo wysiłku i innych inwestycji rozciągniętych w czasie. Jeżeli mają z Tobą emocjonalny romans, wysoko prawdopodobne że pieprzy się z kimś innym.

21. Bycie przyjacielem kobiety i powiernikiem nie sprawi że przekształci się to w coś bardziej intymnego. Jeżeli nie "miałeś jej" w rozsądnie krótkim okresie czasu, szanse na to nikną. I prawdopodobnie skończy na tym że zwieży się Tobie z seksualnych igraszek które miewa z kimś innym.

22. Posiadaj i podtrzymuj przyjaźnie z kobietami.

23. Musisz zdać sobie sprawę z tego że miłość to loteria. Faceci zakochują się bardzo szybko. Jeżeli idziesz się spotkać z jakąś dziewczyną i czujesz że zdechniesz jezeli z nią nie beziesz i Cię odrzuci zostaw ją i znajdź następną. Jej strata, nie wie co traci.

24. Nie bądź internetowym trolem. Wychodź na zewnątrz, miej coś z życia. Nie szukaj kobiety na fotkach i innych wynalazkach , zwłaszcza na niezobowiązujacy seks lub po to żeby utworzyć otwarty związek. Pamietaj piękne i wartosciowe kobiety nie potrzebują reklamy. Te psełdo lalunie na naszej klasie to z pewnoscią banda trolo-geji czychające na twoje foty. Nie twierdze że w każdym przypadku ale napewno da się to rozpoznać po 2-5 pierwszych linijkach postów na pw. I wiek tych dziewczyn w większości oscyluje w granicach 30-tki lub więcej.

25. Gdy staniesz się w pełni mężczyzną musisz wiedzieć że ludzie będą wchodzić ci w parade. Nie chodzi mi tylko o pasywno-agresywne zachwoania jak gapienie się lub pociągnięcie z bara, ale też opryskliwość ludzi. Nie frustruj się, ludzie czasem zwyczajnie są skurwiali. Zejdź im zwyczajnie z drogi i zajmij się swoimi sprawami.

26. Nie maltretuj cyklistów, gejów, mniejszości narodowych, itp. Ani fizycznie ani psychicznie tylko z powodu kim są, albo jak się prezentują. Nie leży to w twoim interesie żeby zastraszać innych ludzi.

27. Jeżeli jesteś gejem, przyznaj się przed samym sobą i rodzicami, przyjaciółmi i społeczeństwem w większości. Bądź przygotowany na bycie szykanowanym. Wróć do zasady 14. Jeżeli ktoś Tobie grozi albo napadł cię zadzwoń na policje. Spraw żeby dostali się za kratki. Nie możesz poświęcać samego siebie tylko z powodu kim jesteś, ani jakie masz możliwości. Jako osoba homoseksualna, masz więcej swobód społecznych niż heteroseksualni mężczyźni. Korzystaj z tego by chronić się. Bądź przygotowany do wyjścia z szafy zawsze kiedy twoja orentacja spawia że twoje życie staje sie nie do zniesienia. Przeprowadź się jeżeli twoje miasto ci nie odpowiada.

28. Nie bądź pozerem. Unikaj bycia jednym z tych kolesi któzy noszą szerokie spodnie a nie mieli w życiu mica w ręku lub nie wiedzą co to Universal Zulu Nation. Bądź sobą nie daj się snobom i żyj własnym życiem, zapracuj na autentyczność. 

29. Nie wierzę w te bzdury o patriarchacie. Więcej kobiet jest przyjmowane na studia. Więcej stopni naukowych jest przynawane kobietom niż facetom. Kobiety żyją dłużej. Więcej mężczyzn skutecznie popełnia samobójstwa. Mężczyźni padają ofiarą przemocy fizycznej dwa razy częsciej niż kobiety, wliczając morderstwa. Jeżeli rozważysz napaści seksualne w więzieniach faceci są dwa razy częśćiej gwałceni niż kobiety (społeczeństwo myśli że więzienny gwałt jest zabawny). Ulice są wypełnione bezdomnymi mężczyznami z niewieloma przypadkami bezdomnych kobiet. Statystycznie kobiety są szczęśliwsze niż mężczyźni (mysle że to z powodu seksu na zawołanie) Mit że kobiety są wykorzystane przez system edukacyjny można obalić, ponieważ szkoły to kobiece bastiony, głównie zarządzane przez kobiety. Dziewczynki maja lepsze oceny niż chłopcy. To własnie chłopcy są wydymani przez system. i dostają częściej ritalin (lek na ADHD). W praktyce pensje mężczyzn maleją gdy kobiet rosną. Tylko dlatego że ktoś mówi że jest inaczej nie znaczy że to prawda. I nie ma się czym obwiniać.

30.Pamiętaj że 97% wszystkich porad jest bezwatrościowa. Ale z każdej możesz wyciągnąć coś dla siebie, resztę wywal do kosza. 

Źródło:
Advice to Young Men from an Old Man (craigslist.org) 
http://www.craigslist.org/about/best/sfo/279126743.html

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Oko cyklonu

Utknąłem w martwym punkcie. Zatrzymałem się na chwilę by zaczerpnąć powietrza w tej gonitwie...

Przez ostatni okres czasu, aż do teraz, byłem częścią huraganu. Częścią wielkiej wichury, z piorunami, gradem błyskawicami i porywistym wiatrem. Tak metaforycznie opisałbym to co dzieje się wokół.

Wszystko się jakoś samo napędziło. Milion rzeczy do zrobienia w mikrosekundzie czasu. Wszystko naraz i dlaczego jeszcze nie zrobione. Znasz to. Wiesz o czym mówię, choć niektórzy z Was mają na to własne sposoby.

To element edukacji w administrowaniu zasobami. Czasem. Energią. Sobą... W pewnym momencie mimo mojej dubeltowej wydajności w powierzonych zadaniach stałem się zbyt mało wydajny. Zbyt mała przepustowość.. Jak niszczarka, w którą włożysz pół ryzy papieru.

Zgodnie z prawem fizyki ciała które się już ruszają nadal chcą się ruszać. Nagłe zatrzymanie na dłuższą chwilę zmiażdżyłoby mi plecy. Trzeba powoli. Stopniowo.. Coraz Wolniej... i Wolniej... i Wolniejj.. ii jeeeeszczee wooolniej... baaardzo powoooolii. Taaak. Właśnie taaak powoooli jaaak teeeraaz..... A kiedy będę myślał o tym jak bardzo spokojny staję się dzięki temu, mam szansę wyjść z tego wiru. Stanąć obok i popatrzeć z politowaniem na "nich" wszystkich pędzonych w tym zaprzęgu.

I kiedy patrzę na ten wir.. On staje się coraz mniejszy.. bardziej przezroczysty i jakiś taki falujący.. Potem zaczyna zanikać. Jak obraz starego telewizora. Nie dość, że biało czarny to jeszcze ciemny i słabo widoczny. Na dodatek to słońce, które razi i jeszcze bardziej zniekształca obraz wiru. Stał się cichy. Wiatr ustał.. Gdzie ten wir.. A tutaj. To ten pyłek, który właśnie rozpłynął się w powietrzu... Spokój i cisza.

I czuję, że jestem spokojny. Mogę wziąć oddech. Głęęboooki oddech.. Odetchnąć z ulgą. Otrzepać z siebie kurz i pył stresu. Usiadłem i patrzę na tą wirówkę ludzkiej pracy i pogoni. Teraz się uśmiecham. Nie ustami, czy samym wyrazem twarzy. Uśmiecham się całym ciałem. Uśmiecham się od stóp do końców palców. Wiesz jak to jest kiedy uśmiecha się ciałem?

A teraz mogę wziąć się do zrobienia rzeczy w takiej kolejności i w takim tempie jakie będzie mi odpowiadało. Teraz jest czas, by żyć własnym życiem. Własną chwilą. Własnymi myślami i marzeniami. Dziękuję.

czwartek, 7 maja 2009

Szacunek do siebie i koszt alternatywny

Koszt alternatywny, cytując wikipedię to:
W ekonomii koszt alternatywny danego dobra to ilość innego dobra, z której trzeba zrezygnować, aby możliwe stało się wytworzenie dodatkowej jednostki tego pierwszego.

Koszt alternatywny w wielu podręcznikach z zakresu ekonomii jest również definiowany jako koszt potencjalnie utraconych możliwości (lub jako koszt utraconych korzyści). Można to tłumaczyć w następujący sposób: Załóżmy, że otwieramy przedsiębiorstwo. Naszym głównym celem jest osiąganie jak najwyższych obrotów, ale może się zdarzyć sytuacja, w której nasze przedsiębiorstwo nie zarobi nic - właśnie wtedy tracimy potencjalny zysk, jaki moglibyśmy zarobić, gdybyśmy zatrudnili się u innego przedsiębiorcy i to właśnie jest koszt alternatywny.

Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Zatem koszt alternatywny:
jest zawsze ponoszony przez osobę podejmującą decyzję,
jest określony w chwili dokonywania wyboru,
ma charakter subiektywny.

Przykład

Kosztem alternatywnym Twojej edukacji jest to, czego nie zarobisz wtedy, gdy się uczysz.


pozostawiam Cię na chwilę z tą teorią..

Przejdę do szacunku. Szacunek do samego siebie. Do własnej osoby. To, w jaki sposób traktujesz siebie na tle innych.. Na ile tolerujesz to, że inni decydują za Ciebie. Na ile jesteś bierny w swoich działaniach.. Ile realnie zyskujesz a ile tracisz możliwości robiąc to co robisz teraz..

Krótki termin czy długie lata... Jaka perspektywa? Czego chcesz i co możesz? Co sprzedajesz i dlaczego tak tanio... ?

piątek, 24 kwietnia 2009

Dążysz do celu, czy cel jest dążony do Ciebie?

A może to i to jednocześnie?

Na forum nlppolska w temacie "Oszustwo stulecia - pewnosc siebie" zainspirowały mnie teksty Mateusza Grzesiaka, a jeszcze bardziej wypowiedź Jana.

Cytuję jej fragment:

Zaczyna się wtedy przeżywać taką jedność ze światem, bycie jego integralną częścią, częścią jakiejś zajebistej całości. Jakość i forma doświadczeń przestają mieć znaczenie, co ciekawe, doświadczanie samo w sobie przestaje mieć znaczenie. Bo zanika pierwotne poczucie konieczności posiadania celu. To jest ciekawe, co? Tak jak pisze MG: jesteś pędzony, nie pędzisz, nie rozwijasz się , jesteś rozwijany.

Nie wiem jak można dobrze opisać stan w którym słowo cel traci znaczenie, bo przecież jak pisze Daniel Pieńkowski - istotny jest postęp, a postęp realizuje się poprzez wytyczanie sobie celów, zmianę, dążenie do doskonałości. Ludzie zajmujący się NLP są w większości orędownikami powiedzenia "Człowiek jest kowalem własnego losu", lub rożnych jego wariacji. Bierzesz siebie w garść i jak plastelinę - przekształcasz.
Tak, ale właśnie - wyobraź sobie taki stan umysłu, który raz że trwa stale, nieprzerwanie, a dwa że daje ci poczucie całkowitego spełnienia i sensu niezależnie od tego co robisz, a przede wszystkim przy zachowaniu poczucia twojej 100% autentyczności masz absolutną wręcz metafizyczna pewność że cokolwiek by się nie stało, i tak wszystko będzie super OK.
Celem jest wtedy egzystencja.


I ja miałem ostatnio podobne przebłyski. Podobne odczucia i obrazy.. Zacząłem rozumieć pewne sprawy w inny sposób. W inny to znaczy w jaki? Co konkretnie?

Otóż:

1. Świat Cię non stop uczy - zgodnie z tym czego oczekujesz

Masz cele, masz marzenia. Dążysz do pewnych rzeczy. Pewnie zauważyłeś, że niektóre rzeczy osiągasz łatwiej, inne trudniej. Ja mam wspaniałą żonę, cudowną miłość i ciepło w życiu uczuciowym, mam zdrowie i młodość. Marzę o kasie i dostatnim życiu, o podróżach i wielu wspaniałych przygodach. Są tacy, których celem jest to, co ja już mam. Są tacy, którzy nawet o takiej rzeczywistości nawet nie marzą.. Są i też tacy, którzy osiągnęli to co ja zawsze chciałem. I od tych będę się uczył. Mimo wszystkiego co chcesz się nauczyć sam, życie i tak nauczy Cię więcej niż byś chciał.
Piszę to o moich doświadczeniach i moich fragmentach rzeczywistości.

Gdzieś na górze kieruje mną niezależna ode mnie mądrość, która za wczasu wie jak wszystko poustawiać, jak zorganizować, abym osiągnął (jeśli to dla mnie dobre), lub nie osiągnął (jeśli mogłyby wiązać się z tym jakieś negatywne konsekwencje). Ta mądrość otacza mnie doświadczeniami w kierunku, który sam chcę osiągnąć, ucząc wszystkiego co niezbędne do osiągnięcia tego celu.

Ciekawa historia z moją edukacją. Kończąc szkołę średnią, byłem ze wspaniałą kobietą, zaręczyliśmy się. Chciałem studiować, chciałem się dalej edukować. Byłem przekonany o tym, że studia architektury we wrocławiu będą dla mnie rozwojowe i mądre. I teraz: Gdybym postanowił, że jest to mój cel i bezwzględnie dążył do jego realizacji to pewnie by mi się to udało, ale...
No właśnie. Wszystko wyjaśniło się później. Próbowałem dostać się na Politechnikę Rzeszowską i studiować "dziennie" informatykę. Niestety, o dostaniu się na ten kierunek decydowała średnia 5.6 wzwyż.
Złożyłem dokumenty na WSiZ w Rzeszowie (uczelnia niepaństwowa, płatna). Od początku szkoły średniej krytykowałem tę szkołę, że kupowanie wykształcenia, że komercja, że to nie szkoła tylko firma i mnóstwo innych bzdurnych argumentów. Zacząłem studiować w systemie zaocznym.
W międzyczasie miłość mojego życia, zgodziła się być moją żoną, wspólne mieszkanie, radość życia.. miodek :-)
Dziś, kiedy widzę jakość przekazywanej wiedzy na mojej uczelni, stale podnoszony standard, stale rozwijane kierunki i non stop unowocześnianie uczelni. Kiedy widzę, że państwowe uczelnie są lata świetlne za WSiZ ze względu na wykształcenie i doświadczenie wykładowców - doceniam i jestem wdzięczny tej nieograniczonej mądrości, że zaplanowała te pięć lat lepiej niż sam mógłbym to zrobić.
Mógłbym przecież sobie to wszystko wymyślić i realizować konsekwentnie. Mógłbym, ale jestem pewien, że ta mądrość i tak zorganizowałaby wszystko jeszcze lepiej.

Tę część mojego doświadczenia pokrywa się z tym o czym pisał Mateusz Grzesiak,
"jesteś pędzony, nie pędzisz, nie rozwijasz się , jesteś rozwijany".

Wyznaczamy kierunki, w których chcemy się rozwijać.

2. Chcieć doświadczyć - zamiast "będę szczęśliwy jak to osiągnę"

Trudno byłoby być jednocześnie w tym samym czasie muzułmaninem i katolikiem, sportowcem i żulem, biednym i bogatym, dającym i biorącym. Wybierasz pewne konteksty, pewne fragmenty doświadczeń w których jesteś jednym, a w innych jesteś kimś innym. To tak jak te dwie energie.. kobieca i męska. Przeplatają się w zajemnie... Współgrają i tworzą ruch. Bycie 100% męską energią w absolutnie każdej sekundzie życia jest niemożliwe. Czasem jest więcej energii kobiecej, czasem męskiej.

Teraz. Wybierając sobie kierunek. Np. Chcę podróżować, chcę mieć dużo forsy, żeby zaspokajać wszystkie swoje potrzeby (dawanie innym też jest moją potrzebą) życie skieruje mnie do takich doświadczeń, które będą pomagały mi to osiągnąć.

Czy te wnioski burzą moje wszystkie wcześniejsze wnioski na temat planowania swojego czasu? ABSOLUTNIE NIE! Jeśli sobie zaplanuję, że chcę studiować, jeśli sobie zaplanuję, że zrobię to i to w ciągu następnych pięciu lat to życie mi pomoże w realizacji tego planu. Co ciekawe poskreśla niektóre punkty planu, wykroi pewną rzeczywistość z tej listy. Stworzy pewną nową alternatywę, której nawet nie bierzemy teraz pod uwagę.

Go with the flow... Tak, ale planuj kierunki, w którym to flow ma podążać. A nawet jeśli życie pozmienia i pogmatwa te plany, zastanów się chwilę o ile dalej Cię zaniosło i ile więcej Cię nauczyło niż pierwotnie planowałeś? Fale na oceanie mogą Cię rzucać w promieniu kilku kilometrów i przez całe życie dryfujesz w tym obrębie, ale kiedy siądziesz do wioseł, mimo fal znoszących i wiatrów, będziesz płynął tam gdzie chcesz (przynajmniej będzesz w tym kierunku sterował swoim dziobem ;-)

Ostatnio zaciekawiłem się fraktalami. W mojej głowie zaroiło się od obrazów porównawczych. Np. atom, układ słoneczny, galaktyki, neurony w głowie, mózg, małpa, przyroda, planeta, układ słoneczny, atom, komórka, mózg, człowiek.. itd. Fraktale nie są stałe, za każdym razem zmienia się jakiś pierwiastek. Po pewnych powtórzeniach fraktal zmienia się w zupełnie nowy wzór..

Ucząc się z doświadczenia innych, wyciągając jego kompletny model i tak zrobimy coś innego, ktoś inny zrobi coś jeszcze innego.. Potem społeczeństwo ucząc się tego wszystkiego wymyśli coś jeszcze innego. Kolejny wzór fraktalu... abstrakcja.

Ale co z tego wyciągnąłem?


Planując coś, życie dołoży coś nowego, stworzy nowy wzór tego co planowałeś. Zaplanuje dla Ciebie ścieżki, których nawet się nie spodziewasz. Będziesz pędzony i uczony w Twoim życiu w kierunkach, które pierwotnie chciałeś, ale które doprowadzą Cię do całkiem nowych kierunków.

Planuj więc, pamiętając o tym wszystkim co wyżej napisałem. Mimo nie osiągnięcia 100% tego co zaplanowałeś nauczysz się od siebie więcej niż mógłbyś to sobie wymarzyć, nawet jeśli nie będą to tylko przyjemne doświadczenia...

Nie chcę żebyś się z tym zgadzał. Broń się przed przyjmowaniem tego za jakąś teorię, czy wiedzę, która jest super obiektywnie mądra. Jest tylko flowem mojego umysłu i moją nauką dla siebie samego. Będę szczęśliwy, jeśli dzięki temu będzie Ci w życiu lżej i łatwiej będziesz osiągał poziomy świadomości o jakich marzysz. Weź fragment tego co chciałem Ci przekazać.. oczywiście jeśli tego chcesz. Sam wyznaczasz kierunki rozwoju swoich fraktali..

czwartek, 16 kwietnia 2009

Zarodki pomysłów

Kiedyś napisałem to na GoldenLine, ale znikło.. Wracam do tematu i wrzucam go tutaj:





Nie możemy rozwiązywać problemów używając takiego samego schematu myślowego, jakim posługiwaliśmy się w trakcie ich pojawienia się." Albert Einstein

Niezaprzeczalnie Einstein był geniuszem o ogromnej wyobraźni. W swoich przemyśleniach nigdy nie ograniczał się jedynie do świata jaki znał. Jego wyobraźnia pozwalała mu zbadać wszechświat mający więcej niż 3 wymiary. (Np. wyobrażał sobie jak w skórzanej kurtce pędzi na promieniu świetlnym, obserwując inne promienie).
Żeby zrozumieć jego podejście musimy wyjść poza to co wydaje nam się znajome.

Musimy wyrwać się z reguł, które nami teraz rządzą, które krępują nasz sposób myślenia o bogactwie. Nie twierdzę, że nasze stare reguły myślenia były dobre czy złe, ale skoro nie mamy jeszcze upragnionego miliona znaczy że myślenie nie było aż tak skuteczne.

I tak jak z głębokiego rowu, lub bagna raczej trudno wydostać się bez pomocy drugiej osoby, tak samo potrzebujemy pomysłu z zewnątrz, aby zerwać z regułową rutyną. Pomogą nam w tym zarodki pomysłów. Zarodki te pomogą nam oderwać uwagę od bezużytecznych reguł, którymi kierowaliśmy się do tej pory rozwiązując nasz problem.

O co chodzi? Czym jest zarodek pomysłu?

Zarodek pomysłu jest absurdem, najlepiej gdyby miał niewiele wspólnego z naszym problemem. Pomysł całkowicie oderwany od naszego aktualnego sposobu myślenia pomoże nam spojrzeć na nasze wyzwanie (czyli zdobycie upragnionego miliona) z zupełnie nowych punktów widzenia.

To co proponuję tutaj to fantastyczna zabawa jakiej możesz doświadczyć podczas wymyślania zarodków pomysłów. Chcę żebyś przestał/a myśleć logicznie najbardziej jak to tylko możliwe. Einstein wymyślił teorię względności wybierając się na przejażdżkę po promieniu świetlnym. Chcesz być równie kreatywny wymyślając sposób zdobycia naszego miliona.
Ludzie często czują się głupio rozmyślając o gwoździach kiedy myślą o rozwiązaniu problemu zdobycia miliona albo zlikwidowaniu głodu na świecie. Dlatego często lepiej jeśli ktoś nam narzuci z góry ustalony, głupi pomysł, który będzie naszym zarodkiem pomysłu.
I tu moja propozycja: włącz telewizor, wybierz dowolny program lub otwórz słownik w 4 różnych miejscach i zapisz sobie 5 zarodków pomysłów.

Jako pojedynczy zarodek pomysłu zapisz sobie 4 rzczy:
1. Osoba
2. Miejsce
3. Rzecz
4. Czynność

Zapisz sobie 5 takich zarodków a następnie wyobraź sobie każdą sytuację oraz sposób w jaki może to rozwiązać nasz problem (zdobycie miliona)

Np. w wyniku mojego surfowania zapisałem;

1. Siatkarki
2. Plaża w Turcji
3. Futro
4. Szokować

Wyobraziłem sobie jak na przeraźliwie upalnej plaży w Turcji ma rozpocząć się mecz siatkarek. W ostatnim momencie ktoś zarządził że będą grały w futrach z norek. Kibice są tak zszokowani jak tylko to możliwe. Siedzą z rozdziawionymi gębami a facet, który robił wtedy zdjęcia, jako jedyny fotograf zainteresowany tym meczem inkasuje milion dolarów od czasopism za zdjęcia podczas niego zrobione.

Prawda że szalone? I o to właśnie chodzi!

Starodawnym schematem myślenia pewnie myślałbym że trzeba mieć pieniądze żeby włożyć na fundusz inwestycyjny a po 20 latach będę miał milion, albo kupić nieruchomości, albo założyć firmę itp.

Pamiętaj, że zarodek pomysłu może nie dostarczyć nam poszukiwanego rozwiązania. Jest tylko i wyłącznie punktem wyjścia do wymyślania twórczych idei. Kiedy z każdej strony obejrzysz wyimaginowaną sytuację możesz dostrzec coś interesującego i wnikliwego. Zarodek pomysłu ma za zadanie rozbudzić naszą wyboraźnię do tworzenia błyskotliwych rozwiązań.

I tu kolejna fajna rzecz, która następnie się pojawia: Pytania

Einstein zadawał sobie pytania typu: "Jak będę jechał na tym promieniu to czy zniknie moje odbicie w lustrze?"
Czy gdyby te siatkarki wyszły w futrach to media same zainteresowałyby się tym faktem? A co, gdyby jeszcze na tych futrach pewna firma umieściła swoją reklamę? Czy dałoby to kolejny milion? itp. Te pytania mogą sprawić że w Twojej głowie zabłyśnie wyjątkowa myśl, która doprowadzi Cię do miliona.

Bardzo ważne w całym naszym rozważaniu jest dokładne zdefiniowanie problemu (wyzwania). W naszym przypadku jest to zdobycie miliona (złotych, euro, dolarów, funtów?). W jakim czasie? W jakiej postaci? (bilon, banknoty, sztaby złota, domy, obroty w firmie?)
kto go osiągnie (ja, cała rodzina, ludzie z forum GL - wszyscy razem czy każdy z osobna?).

Zapraszam do pisania tu swoich zarodków pomysłów i sposobów w jaki mogą one pomóc nam osiągnąć nasz cel: miliona zł
Włącz telewizor i skocz po przypadkowych programach. zapisz sobie osobę, miejsce, rzecz i czynność, a potem włącz wyobraźnię, przymróż jedno oko, lewą ręką trzymaj się za prawą kostkę u nogi, prawą drap się po głowie (ta pozycja pozwoli Ci na uwolnienie dodatkowej porcji humoru i kreatywności ) i podziel się z nami swoimi zarodkami

Pozdrawiam. Żyj świadomie



PS. Artykuł napisałem po przeczytaniu książki "myśleć jak Einstein" autorstwa Scott'a Thorpe. Polecam tę wybitną książkę!

środa, 1 kwietnia 2009

Tworzenie zestawienia finansowego - Umiejętność liczenia

"Chciałbym zadać ci proste pytanie. Czy możesz zarobić
dwa razy więcej, niż zarabiasz obecnie, poświęcając na pracę do­
kładnie tyle samo czasu? Czy mógłbyś zarobić trzy razy tyle?
Dziesięć razy tyle? Czy jest możliwe, żebyś w tym samym czasie
zarabiał tysiąc razy więcej niż obecnie?" Anthony Robbins

W artykule o tworzeniu zestawienia finansowego z 1 października 2008 umieściłem listę rzeczy, od których muszę zacząć, by osiągnąć moje cele finansowe.

Dla przypomnienia:

1. Kontrolowanie samego siebie.
2. Nadzorowanie stosunku: przychody - rozchody i aktywa - pasywa.
3. Nadzorowanie zarządzania inwestowaniem.
4. Nadzorowanie podatków.
5. Nadzorowanie kupowania i sprzedawania.
6. Rozdaj 10% swoich dochodów, 10% odłóż dla siebie


1. Punkt pierwszy mówi o kontrolowaniu siebie. Jak to wygląda w rzeczywistości finansowej?

Od września (a nawet od połowy sierpnia)zajmuję się organizacją swoich finansów. Proste monitorowanie wydatków. Program w komórce do którego mogę wpisywać bieżące wydatki zaraz po ich dokonaniu.. Świetna sprawa. Następnie wrzucam je wszystkie do arkusza kalkulacyjnego, wg wzoru, który podałem w tym artykule. Chociaż.. Od tego czasu mój arkusz nieco ewoluował... Ale o tym dlaczego i jak za chwilę.

Poniżej przedstawiam aktualny arkusz zestawień:




2. Tu przechodzimy do punktu drugiego: Nadzorowanie stosunku: przychody - rozchody i aktywa - pasywa.

Po prawie 8 miesiącach samoobserwacji doszedłem do momentu, w którym mogę mniej więcej oszacować moje miesięczne koszty w różnych kategoriach a tym samym zaplanować wydatki na przyszłość.
Dlatego też moje zestawienie finansowe ewoluowało o nowe kolumny: "szacunkowo"

Mając te dane planuję swój budżet na kolejne 2-3 miesiące. Dzięki temu mam możliwość i wiedzę już teraz ile mogę spokojnie przeznaczyć na budowanie kolumny aktywów. Zarządzam swoim budżetem, monitoruję stosunek przychodów i rozchodów oraz aktywów i pasywów. Do tej pory mocno skupiałem się na tym pierwszym zestawieniu. Od tej pory chcę skupić się na zarządzaniu aktywami i pasywami, gdyż to jest tak naprawdę kluczem do skutecznej organizacji finansów.

3. Kolejny element układanki: Nadzorowanie zarządzania inwestowaniem.

Nadzorowanie, a więc kontrolowanie działań na drodze do jakiegoś celu w określonym czasie z określoną strategią.

Na tym etapie trzeba już więcej niż tylko spisywania i sumiennego notowania. Potrzeba celu, planu i strategii.

Ten etap dopiero się przede mną otworzył.. choć otwiera się już kilka lat :-) Jeszcze kiedy pracowałem jako doradca wiedziałem, że muszę taki plan posiadać. To, że "TA" firma się nie wywiązała z umowy i takiego planu do dzisiaj nie mam to nie jest żaden powód, by takiego planu sobie nie zrobić samemu. Bez żadnych pseudodoradców na jakiego sam się kształciłem :-)

Zacząłem od budowania planu długookresowego na co najmniej 10 lat, następnie skupiłem się na planach rocznych (o czym można poczytać w dziale "cel plan strategia"). Teraz zaś (od listopada 2008) zacząłem planować trzymiesięczne okresy. W takim okresie jest dużo łatwiej wyznaczyć priorytetowe cele do osiągnięcia. Dzięki temu otrzymuję szybkość, spójność i klarowność w realizacji własnych koncepcji. To co do tej pory planowałem na rok zamykam w dwóch kwartałach. Więcej efektów... Więcej sukcesów... Więcej satysfakcji... Spirala dobrych rzeczy :-)

4. Czwarty etap czyli nadzorowanie podatków

Ten etap jest dla mnie jeszcze trochę tematem tabu. Nie do końca zrozumiałym i klarownym. Potrzeba poznania środowiska podatków wydaje się być nieodzowna. Nawet jeśli nie będę w stanie sam wszystkiego wyliczyć i policzyć to jednak ta dziedzina powinna mnie bardziej zainteresować. Trzeba wiedzieć co można, co jest legalne, a co można odpisać i jak. Dopiszę to do mojego planu 3miesięcznego.

5. Nadzorowanie kupowania i sprzedawania.

Wiedza wynikająca z poprzednich etapów daje moc, daje skupienie, daje bystrość umysłu potrzebną do skutecznego zarabiania na aktywach. Nikt nie mówi, że bez tej wiedzy nie można kupować nieruchomości czy jednostek funduszu inwestycyjnego. Nikt nie mówi, że wiedza i plan jest niezbędna do stania się bogatym. Myślę, że liczne przypadki z życia różnych bogatych osób są w stanie udowodnić, że nie jest ona niezbędna.

Po co więc dbałość o te wszystkie szczegóły?

Są znachorzy i lekarze. Są wróżki i przedsiębiorcy. Są malarze, ale nie wszyscy z nich to artyści.

Sam zdecyduj czy w Twoim życiu, na Twojej drodze wiedza tu przedstawiona się przyda. Przecież potrafisz to zrobić prawda? Podejmij samodzielną decyzję o tym jak bardzo to jest istotne.

6. Rozdaj 10% swoich dochodów, 10% odłóż dla siebie

A tutaj szepnę za Biblią "Niech prawa ręka Twoja nie wie co czyni lewa" kiedy chcesz rozdać swoje 10%. Wtedy dopiero będzie to miało sens i moc pomnażania dochodów.

A co do odkładania 10% dla siebie... Chyba zasłużyłeś swoją pracą, wysiłkiem i wytrwałością, by te 10% absolutnie rozrzucić na czyste przyjemności prawda? Im więcej zarabiasz tym więcej przyjemności... :D

Niech się stanie :-)

wtorek, 31 marca 2009

Jak zmienić słabości w mocne strony? (cz.2)

Dziś może nie tyle o słabościach, co o osłabiających przekonaniach. Dokonałem w tej kwesti kilku odkryć.. No może zbyt dużo powiedziane. Po prostu sobie uswiadomiłem pewne rzeczy :-)

1. Dążenie do celu jest bardziej przyjemne niż jego osiągnięcie

Do tej pory myślałem o tym w ten sposób, że samo dążenie jest już przyjemne, że samo dążenie jest trochę celem samym w sobie.. Wielcy myśliciele często podkreślają, że liczy się działanie na drodze do celu, sam proces osiągania, a nie tylko zwieńczenie sukcesem.
Jakoś przywykłem do myślenia o tym w ten sposób. Uwierzyłem, że trzeba się skupić na procesie a nie na sukcesie.

Jakie skutki? Ano takie, że mam mnóstwo rozpoczętych spraw, niedokończonych i "o zgrozo" nie sfinansowanych projektów. Skupiłem się na realizacji zamierzeń. Skupiłem się na dążeniu, na procesie.. Zabrakło trochę skupienia na finalizacji.

Ponoć prawdziwych facetów poznaje się po tym jak kończą... No właśnie. Nie działanie, ale finalizacja zamyka projekt. Sukces ubiera działanie w sens.

2. Pomaganie innym

Kiedyś... Ba! Całkiem niedawno jeszcze. W moich programach rocznych zakładałem, że chcę pomagać ludziom... Szlachetne. Wzniosłe i dobre.. ale dla kogo?

Zacząłem baczniej obserwować siebie i otaczającą rzeczywistość. Coraz mniej czasu dla siebie. Coraz więcej zajęć i działań. A efekty coraz mniejsze... No może tylko podziękowań więcej... Bywało gorzej, kiedy nie potrafiłem odmówić pomocy kosztem bieżących realizowanych projektów...

Cały szkopuł w tym, aby odnaleźć własną równowagę pomiędzy byciem chamem i odmawianiem pomocy, a byciem frajerem, który robi wszystko dla wszystkich. Tak nie można! Nie da się robić wszystkiego dla czystej satysfakcji, że pomogłem.. ani tym bardziej unikając poczucia winy, że nie pomogłem... W sklepie przysług mi nie robią za dziękuję... :(

Z drugiej strony nie pomaganie nikomu jest też bez sensu. Przecież sam czasem proszę o pomoc. Trzeba by znaleźć złoty środek. Jakiś system wymiany dóbr i usług. Patent na współpracę, która będzie ewidentnie korzystna dla obu stron a nie tylko dla jednej z nich..

3. Uległość

Mówienie "tak", kiedy myślę "zdecydowanie nie". Brak wierności własnym poglądom i przekonaniom. Brak otwartości w wyrażaniu własnych reguł.

Dlaczego mam być uległy bardziej innym niż samemu sobie? Jak to jest, że ktoś może wymagać więcej ode mnie niż ja sam od siebie wymagam? Bo co?

4. Zdecydowanie

Ale skoro miałem pisać o słabościach to mówimy o braku zdecydowania... Co to jest zdecydowanie?

Działanie typu: "przeforsuję wszystko, bo ma być po mojemu" lub "postawię na swoim i będę się upierał" czy może "zamknę oczy i na pochybel"?

Wydaje mi się, że najbardziej chodzi w tym wszystkim o umiejętność podejmowania decyzji. Doprowadzenia do sytuacji kiedy muszę wybrać "wóz albo przewóz". Wahanie jest potrzebnym uczuciem, ale tylko do momentu kiedy rozważy sie wszystkie za i przeciw. Kiedy się już podejmie jedną decyzję to już nie ma dwa kroki w przód i jeden w tył. Ale zaraz...

No właśnie o tym mówię.. Nie ma żadnego: "ale zaraz". Albo uważam coś za słuszne, albo nie.

5. Konsekwencja

Czasem się zdarza, że przez chwilę mamy dobry nastrój a jakaś wredna istota ludzka nam go popsuje.. (jeśli jej na to pozwolimy). Czy już do końca dnia powinienem konsekwentnie być zły? Czy może radosny bo wcześniej było lepiej... Co to takiego konsekwencja i dlaczego może być sprzyjającym przekonaniem?

Tu zostawiam miejsce na Twój komentarz...

To właśnie niekonsekwencja. Skoro już zacząłem opisywać głębiej co myślę, to nie powinienem teraz przerywać i pozostawiać tego do dyspozycji czytelnika.. Będę niekonsekwentny, ale zdecydowany. Koniec wpisu :-)

wtorek, 24 marca 2009

Już jest!



Nowy numer Millionaire Magazine. A w nim mnóstwo jak zwykle ciekawych i motywujących artykułów. Dużo wiedzy na temat budowania biznesu oraz zdobywania finansów.

Pozwoliłem sobie zaprojektować okładkę do tego numeru oraz napisać artykuł o planowaniu. Sukces jednak należy przypisać całej załodze Millionaire Magazine.

Nie czynię szczególnych zabiegów, by zachęcić Cię do czytania, bo pewnie już dawno przekonałeś się, że wiedza tam zawarta jest cenna i wartościowa. Sam decydujesz jak duży wpływ będzie miała na Twoje życie i ile dobrego możesz wykorzystać do realizacji swoich celów.

poniedziałek, 9 marca 2009

Coś mi się porobiło ;-)

Nie wiem dokładnie co.. Czuję zmianę... Czuję pozytywną zmianę... Trochę bólu i żalu ostatnio mnie wzmocniło. Zima wzbogaciła mnie lepszą organizację ciepła wewnętrznego..

Wszechświata całego nie ogrzejesz otwierając okna, co najwyżej zmarzniesz... Ot taki wniosek. Chcesz to sobie go spodobaj :-)

Kolejny: Im więcej dajesz z siebie za darmo tym mniej Cię cenią... Hej no przecież to logiczne. Im bardziej zbliżasz swoją wartość do 0 to czego innego się spodziewasz?

Chcę się nauczyć tak, żeby dawali mi więcej niż chcę za to co robię :-)

PS. dziś także zrozumiałem, że chcę nauczyć się brać tyle ile dają, nawet jeśli to więcej niż tego chciałem..

wtorek, 3 marca 2009

Splatanie nawyków

"Początek każdego nawyku jest jak niewidzialna nić, jednak ilekroć powtarzamy swoje działania, wzmacniamy tę nić, dodajemy do niej kolejny splot, aż staje się potężną liną i oplątuje nas więzami nie do zerwania - więzami myśli i czynów" Orison Swett Marden


Cytat pochodzi z książki Anthony'ego Robbinsa "Obudź w sobie olbrzyma"

poniedziałek, 2 marca 2009

To co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

... Jak napisał Exupery w "Małym księciu".


Jak bardzo to prawdziwe ostatnio przekonuję się coraz częściej. Dla przykładu: programowanie stron internetowych. Zajmuję się redagowaniem i administrowaniem strony naszej gminy (rudnik.pl). Kiedy przyszedłem do pracy był to czysty kod html. Według standardów html 4.0 Tagi jeszcze opisane każdy z osobna. Bez styli, bez css'a.
Zmieniłem silnik strony. Zbudowałem stronę zbliżoną do standardów (wszystkich plików z kilku tysięcy html'i nie byłem w stanie przerobić. Skupiłem się tylko na aktualnych plikach oraz głównych częściach witryny. Projektu graficznego bardzo nie ruszałem, nieco go zmodyfikowałem i rozjaśniłem. Zbudowałem stronę z użyciem css oraz skryptów php do sprytnego ładowania zawartości. Pracy było dużo, a efektu widać nie było.

Ostatnio poświęciłem wiele czasu na naukę programowania obiektowego. Dzięki zdobytej wiedzy znów zmodyfikowałem kod strony, tak żeby był jeszcze sprytniejszy i jeszcze szybciej ładował elementy. Grafiki nie ruszałem. Poświęciłem temu trochę czasu i pracy a efekt? Dla użytkowników niewidoczny gołym okiem...

Przyspieszy ładowanie strony i zminimalizuje znacząco czas umieszczania postów na stronie.

Przykład z życia:
Nauczyłem się czegoś nowego. Poznałem nowe sposoby myślenia i wreszcie uświadomiłem sobie pewne prawdy.. a efektu gołym okiem nie widać..

I tak sobie myślę... Wszyscy ludzie są tacy sami. Zbudowani z prawie takich samych związków chemicznych (kwestia zawartości to już inna sprawa). A to co jest w ich głowach jest tak naprawdę niewidoczne dla oczu. TO czyni ich bogatymi, biednymi. To czyni ich prawnikami, lekarzami, nauczycielami. To co niewidoczne dla oczu, to co tak najtrudniej dostrzec jest celem poznania i nauki..

I patrzysz na ten post... I widzisz, że nie jest mega odkrywczy... Nic nowego nie powiedziałem...

A to co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu....

piątek, 27 lutego 2009

mapa myśli - mapa realizacji zamierzeń

Ostatnio umieściłem post na temat projektowania mapy myśli. Ciekaw jestem czy to zrobiłeś? Narysowałeś własną mapę?

Nie będę starał się przekonać Cię o tym, że warto jest taki plan sobie narysować. Sam musisz sobie na to odpowiedzieć. W moim życiu mapy myśli i planowanie w ten sposób zmieniły bardzo wiele. Zacząłem skuteczniej realizować swoje plany, a przede wszystkim pozwala trzymać się ustalonej trajektorii i wypełniać po kolei wszystko zamiast miotać się w chaosie i dezorganizacji.

Sprawdź to. Przetestuj na własnej skórze. :-)

środa, 11 lutego 2009

FreeMind - mapy myśli na komputerze

Autor: Jakub Ujejski
www.dochodowo.pl

W czasie prac nad Dochodowo.pl miałem do ogarnięcia mnóstwo spraw związanych z serwisem. Musiałem zaplanować rozmieszczenie zawartości, ogarnąć stronę techniczną, grafikę. Jako człowiek przyzwyczajony do notowania nielinearnego tworzyłem mapy myśli.

Na zasadzie skojarzeń przychodziły mi do głowy coraz to nowe pomysły (współpraca, promocja w internecie) – przybywało nowych map myśli a stare się rozrastały. Wraz z upływem czasu wiele rzeczy się zmieniało. Zmieniały się również moje mapy myśli. Czasem musiałem przerysowywać całe mapy od nowa!. Pomyślałem sobie wtedy, że dobrze byłoby mieć to wszystko na twardym dysku.

Zacząłem sie rozglądać za oprogramowaniem umożliwiającym tworzenie map myśli. Szukałem czegoś, co pozwoli mi szybko zapisywać pomysły i jednocześnie nie będzie drogie. Po pewnym czasie znalazłem aplikację spełniającą oba warunki. Jest nią FreeMind, program OpenSource, który można za darmo ściągnąć z Internetu. Od tamtego momentu stał się on jedną z podstawowych aplikacji, których codziennie używam.
FreeMind vs. Odręczne Mapy Myśli

Zdania na temat programów wspomagających tworzenie map myśli są różne. Przeciwnicy twierdzą, że programy te nie angażują naszego umysłu tak bardzo jak tworzenie map na papierze. Ciężko też jest zrobić odręczny rysunek ilustrujący jakieś zagadnienie. Być może istnieje taki program, dzięki któremu można mapy myśli ozdabiać odręcznymi rysunkami, jednak tworzenie ich za pomocą myszki wymaga dużej wprawy.

Z drugiej strony programy do tworzenia map myśli mają też swoją przewagę nad klasycznymi, papierowymi mapami myśli. Do największych zalet należy prostota wprowadzania zmian i reorganizacja mapy myśli. Istotna jest również szybkość notowania (przy zachowaniu przejrzystości) i brak ograniczeń rozmiarami kartki.

Więcej o instalacji i pracy z programem FreeMind znajdziesz na stronie www.dochodowo.pl. Zapraszam

poniedziałek, 9 lutego 2009

Priorytety

Przygotowując plan działania na ten rok znalazłem kartkę, którą pisałem w październiuku.

Namalowałem sobie na niej mapę myśli, priorytety, które muszę zrealizować w najbliższym czasie poukładane w różne kategorie. Był tam biznes, szkoła, rodzina, finanse etc. W każdej kategorii miałem kilka zadań do zrealizowania.

Byłem zdumiony, kiedy większość z tych priorytetów miałem już zrealizowane, bądź są na etapie finiszu.

Postanowiłem, że będę robił takie plany co trzy miesiące. Plany ekstremalnie realne :-)

Przejrzałem swoje marzenia i plany z lat poprzednich. Z uśmiechem w oku przeczytałem, że chciałem mieć własny hotel, czy jaguara i jacht. :-) Z roku na rok coraz bardziej schodziłem na ziemię. Plan na każdy kolejny był bardziej realny i więcej udało się z tego osiągnąć.

Kiedyś uczyli mnie: "Na długi okres planuj i marz, rzeczy niewyobrażalnie wielkie i teoretycznie nie do osiągnięcia, ale roczny plan stwórz tak, abyś wszystko umiał zrealizować". Plan 3miesięczny musi być jeszcze bardziej precyzyjny i realizowalny. Tak też zrobiłem plan na kolejne miesiące. Na początku maja będę pewnie zdumiony, że udało mi się wszystko zrealizować.. :-)

Jak się tylko polepszy to się zaraz pop....

Gdzieś to usłyszałem ostatnio. "Nie można być tak negatywnie nastawionym" pomyślałem wtedy.

Minęło kilka dni i przyznaję się, że uległem wpływowi tej wróżby. Dałem się wciągnąć w wir różnych gier i polityk. Winowajcą jestem ja sam.
Tłumaczę sobie, że tak się dzieje kiedy człowiek zbyt dużo pragnie, zbyt mocno chce wstać spod stołu. Nauka na przyszłość: Jeśli za mocno się starasz nie tylko zostanie to niedocenione, ale jeszcze cię ściągną do parteru.

Więc co? Nie starać się? Mieć wszystko gdzieś i robić minimum?

Co z tym fantem zrobić?

Rocky mówił (w ostatnim, VI z serii filmów), że prawdziwego boksera nie wyróżnia to jak mocno potrafi przyłożyć. Prawdziwego boksera poznaje się po tym jak silny cios jest w stanie wytrzymać i nadal stać na nogach...

1.........2........3........4......... Wstaję