poniedziałek, 8 czerwca 2009

Oko cyklonu

Utknąłem w martwym punkcie. Zatrzymałem się na chwilę by zaczerpnąć powietrza w tej gonitwie...

Przez ostatni okres czasu, aż do teraz, byłem częścią huraganu. Częścią wielkiej wichury, z piorunami, gradem błyskawicami i porywistym wiatrem. Tak metaforycznie opisałbym to co dzieje się wokół.

Wszystko się jakoś samo napędziło. Milion rzeczy do zrobienia w mikrosekundzie czasu. Wszystko naraz i dlaczego jeszcze nie zrobione. Znasz to. Wiesz o czym mówię, choć niektórzy z Was mają na to własne sposoby.

To element edukacji w administrowaniu zasobami. Czasem. Energią. Sobą... W pewnym momencie mimo mojej dubeltowej wydajności w powierzonych zadaniach stałem się zbyt mało wydajny. Zbyt mała przepustowość.. Jak niszczarka, w którą włożysz pół ryzy papieru.

Zgodnie z prawem fizyki ciała które się już ruszają nadal chcą się ruszać. Nagłe zatrzymanie na dłuższą chwilę zmiażdżyłoby mi plecy. Trzeba powoli. Stopniowo.. Coraz Wolniej... i Wolniej... i Wolniejj.. ii jeeeeszczee wooolniej... baaardzo powoooolii. Taaak. Właśnie taaak powoooli jaaak teeeraaz..... A kiedy będę myślał o tym jak bardzo spokojny staję się dzięki temu, mam szansę wyjść z tego wiru. Stanąć obok i popatrzeć z politowaniem na "nich" wszystkich pędzonych w tym zaprzęgu.

I kiedy patrzę na ten wir.. On staje się coraz mniejszy.. bardziej przezroczysty i jakiś taki falujący.. Potem zaczyna zanikać. Jak obraz starego telewizora. Nie dość, że biało czarny to jeszcze ciemny i słabo widoczny. Na dodatek to słońce, które razi i jeszcze bardziej zniekształca obraz wiru. Stał się cichy. Wiatr ustał.. Gdzie ten wir.. A tutaj. To ten pyłek, który właśnie rozpłynął się w powietrzu... Spokój i cisza.

I czuję, że jestem spokojny. Mogę wziąć oddech. Głęęboooki oddech.. Odetchnąć z ulgą. Otrzepać z siebie kurz i pył stresu. Usiadłem i patrzę na tą wirówkę ludzkiej pracy i pogoni. Teraz się uśmiecham. Nie ustami, czy samym wyrazem twarzy. Uśmiecham się całym ciałem. Uśmiecham się od stóp do końców palców. Wiesz jak to jest kiedy uśmiecha się ciałem?

A teraz mogę wziąć się do zrobienia rzeczy w takiej kolejności i w takim tempie jakie będzie mi odpowiadało. Teraz jest czas, by żyć własnym życiem. Własną chwilą. Własnymi myślami i marzeniami. Dziękuję.