czwartek, 23 września 2010

Skakanie na głęboką wodę

Jak to zwykle bywa, życie i rzeczywistość jest najlepszym nauczycielem. Chyba nie ma większego mentora, tylko trzeba mieć oczy i uszy otwarte :-) Obserwować znaki - jak to można przeczytać w "Alchemiku" P. Coelho

Wczoraj leciał film. Nie chciałem go oglądać, bo od samego początku wywoływał emocje, których nie lubię. I jeszcze na dodatek na autentycznych faktach...

Na tym filmie, grupa przyjaciół wybrała się w rejs jachtem. Było pięknie. Wesoło. Humory dopisywały. Skoczyli sobie popływać. Na statku została matka z małym dzieckiem i jeden z przyjaciół. Kobieta ta miała ogromną fobię przed wodą (ze względu na to, że gdy była mała utonął przy niej ojciec).

Gdy dziecko smacznie spało "przyjaciel" postanowił pomóc jej wyleczyć się z tej traumy. Wziął ją na ręce i wskoczyli do wody. Terapia szokowa, czasem pomaga, a czasem wyrządza więcej szkód...

I wszystko pewnie by się dobrze skończyło gdyby nie to... że zapomnieli rozwinąć drabinkę...

A do burty było wysoko, bo to duży jacht...

Nie będę opowiadał jak tragicznie się to skończyło, bo i po co. Film nazywał się "Ocean strachu II" więc jeśli nie widziałeś/aś a chcesz to zapraszam do wypożyczalni :-)

Przez bardzo niepożądane emocje wświdrowało się bardzo głęboko we mnie przekonanie - i taka płynie nauka z tego filmu

Jeśli skaczesz na głęboką wodę najpierw upewnij się, że zostawiłeś sobie drabinkę...

środa, 15 września 2010

Miesiąc cudów - wrzesień 2009 - etapy realizacji i propozycja

Mam pewną propozycję, dla wszystkich, którzy prowadzą jakieś kursy online czy dystrybuują ebooki. Ale o propozycji za chwilę.

Poprzednie miesiące cudów kończyły się na mówieniu o robieniu.. Teraz jest nieco inaczej i mimo, iż jest jeszcze trochę mówienia to zdecydowanie więcej jest akcji.

Co dzisiaj zrobiłem dla realizacji celów? 

Pierwszym etapem jest znalezienie pracy. Wysłałem kilka ofert (ok. 20) do różnych firm projektujących strony www, wraz z adresem mojego portfolio. Odzew jest niewielki. Samo "nie poddawanie się" nie wystarczy. Potrzeba elastyczności. Te kilka ofert, które wysłałem daje pewną informację, że coś jest nie tak jak by chcieli - dlatego trzeba zmodyfikować działanie. Zrobić coś innego. Teraz przygotowuję portfolio w jęz. niemieckim i polskim (angielskie już jest). Będę też nieco inaczej pisał zgłoszenie oferty pracy. Zobaczymy jakie efekty to przyniesie.
Byłem dziś w niemieckim urzędzie pracy. Interesowały mnie nie tylko oferty, ale także kwestia pozwolenia na pracę. Co się okazało: wystarczy znaleźć firmę, która mnie zatrudni na cały, bądź pół etatu, a z pozwoleniem nie powinno mieć problemu. Wiadomość jest dobra, ale zobaczymy jak wyjdzie to wszystko w praktyce..

Wracając do propozycji

Piszesz jakieś darmowe kursy? Napisałeś ebooka "jak zrobić cośtam"? Chcesz zweryfikować przedstawione idee? Zleć to mnie :-) Zapiszę się na Twój kurs, będę starał się go sumiennie wypełniać, a na koniec dam Ci informację zwrotną co z tego wyszło. Czego chcę w zamian?
Efektów. Sprawdzę na sobie Twoje teorie :-) Oczywiście nie jestem w stanie robić wszystkiego naraz, wobec czego pozostawiam sobie prawo do wyboru zgłoszonych kursów. Bawmy się :-) Co o tym myślisz?

wtorek, 14 września 2010

strategie... a co jeśli

Marzyłem o tym, by się wznieść. Nie w niebo, nie jak ptak... już przestałem marzyć o lataniu :( Chciałem wstać z podłogi i znów dostałem twarz w lekko uniesioną głowę. A przecież nie tak miało być.
Brak szczęścia? Brak wiary? Brak myślenia? - na pewno wszystkiego po trochu. Szkoda tylko, że frycowe takie bolesne.

Chciałem dobrze. Zrobiłem stronę. Podpisałem umowę o dzieło z dniem 1 września - a jak mnie wcześniej informowali w Urzędzie Pracy - od tego dnia zostanę wyrejestrowany z bezrobocia. Brałem to pod uwagę, że przepadnie mi ostatni miesiąc zasiłku. Ale... na umowie było napisane, że została zawarta 15 lipca. To że odbiór był 31 sierpnia nie ma znaczenia. Pani, która mnie informowała nie przyszło do głowy, że umowa została zawarta wcześniej niż jej wykonanie, dlatego też dała informację, że dzień 1 września będzie ok.

I teraz... zostaję wyrejestrowany od 15 lipca a kasę za półtora miesiąca trzeba zwrócić ;/ Koniec końców wychodzi na to, że nie dość nic nie zarabiając to jej zawarcie kosztowało mnie dodatkowe 450 zł. Zajebisty ze mnie biznesmen... ;/

Samokrytyka. I wskazówki dla innych na przyszłość, żeby się tak nie wkopać...

Rozwijając dzisiejszy tytuł "Strategie... a co jeśli" to chyba dobry temat na dziś. Bo gdybym przed przystąpieniem do pracy pomyślał: a co jeśli umowę podpiszę wcześniej niż odbiorę zapłatę, a co jeśli będę musiał zwrócić składki, a co jeśli ... właśnie. Zawsze trzeba mieć strategie w przód.. kilka wyjść z awaryjnych sytuacji.
Wiadomo - nie ma co bez sensu ich planować i przyciągać niepotrzebnych sytuacji. Zbędny pesymizm też niewskazany, ale z optymizmem dajmy sobie spokój...

poniedziałek, 13 września 2010

Miesiąc cudów - plan na najbliższe 30 dni (do 13 października 2010)

Uruchomiłem znowu miesiąc cudów. Pora by spisać wszystkie marzenia, które chcę zamienić w plan, a plan ten zrealizować działaniem w ciągu najbliższego miesiąca

1. Znaleźć pracę

Po opublikowaniu portfolio i ogłoszenia na mypolacy.de odezwało się kilka osób. Z jedną firmą postanowiłem współpracować, ale nie jest to jeszcze "praca", która pozwoli na utrzymanie. Traktuję ją w kategoriach pracy dodatkowej i myślę, że coś z tego będzie.

Co do tej pory już zrobiłem? 

- przygotowałem portfolio i cv w jęz. angielskim
- oferowałem się na polskich portalach,
- pytałem znajomych o pracę,
- wysłałem cv do agencji reklamowych (w tamtym tygodniu)
- dzisiaj wysłałem cv do różnych firm, które działają w branży marketingowej, internetowej, handlowej, a które poszukują pracowników z jęz. polskim ( :-) )
- jutro wybieram się do tutejszego urzędu pracy - może tam znajdę ofertę, która będzie skrojona dla mnie. Dowiem się także o wszelkie formalności urzędowe związane z legalną pracą.
- Być może pozwolenie na pracę nie będzie przyznane więc będę musiał rozejrzeć się za sposobami prowadzenia działalności gospodarczej (już sporo wiem, ale... :-) )

Możliwe zadania podwykonawcze do realizacji tego procesu:

- Załatwić pieniądze na mieszkanie (praca, współpraca)
- Zorganizować księgową do rozliczeń
- Zameldować się
- Zgłosić wniosek o założenie działalności gospodarczej

 Jest jeszcze opcja żeby znaleźć zajęcie typu malowanie, przeprowadzki - żeby była kasa na mieszkanie i bieżące wydatki. Kroki konieczne to:

- W przypadku działalności kroki jak wyżej
- W przypadku etatu, po meldunku złożyć wniosek o pozwolenie na pracę.

2. Znaleźć mieszkanie

Nie za duże, nie za małe. Takie dla nas w sam raz. Z moich obserwacji wynika, że za 500 Euro miesięcznie znajdę już coś dobrego, w odpowiednim dla nas miejscu w Monachium. Jak to zrobię? Świadome sposoby jakie mi teraz przychodzą na myśl to poszukanie na mypolacy.de, w gazetach, albo dowiedzieć się od znajomych. Być może są jeszcze inne sposoby? :-)

3. Przyjechać tu z Ewką i Ineczką

Kiedy już zagwarantuję dochód i mieszkanie będę mógł wrócić na chwilę do Polski. Wywieziemy gdzieś wszystkie meble. Spakujemy się. Podziękujemy Czesi za dobrą współpracę i w drogę. Rozpocząć nowe życie.

To byłoby tyle na ten miesiąc. Niech się stanie - a swoim działaniem i dobrą myślą, całą mocą będę uczestniczył w realizacji tego przedsięwzięcia.

PS. Jeśli coś jeszcze mogę zrobić, a czego chwilowo nie jestem jeszcze świadomy: daj znać w komentarzu :-) Dziękuję

czwartek, 9 września 2010

Kim w ogóle jestem :-)

Zaraz po przyjeździe tutaj, do Monachium miałem natchnienie :-) Uwielbiam to uczucie, kiedy w mojej głowie pojawia się pomysł... Przyspiesza bicie serca.. Nie da się usiedzieć w miejscu.. Człowiekowi robi się tak jakoś lekko na duszy...
Kiedyś wyglądało to tak, że pomysł spisałem na kartce, komuś pokazałem próbując zafascynować drugą stronę równie mocno jak mnie samego i.... zonk. Prawie zawsze zostałem zmieciony z powierzchni... No bo w sumie jak ja bym się zachował, gdyby ktoś pokazał mi nieprzemyślane strzępki jakiegoś pomysłu...
 Albo nawet jeśli już udało się kogoś przekonać to zwykle na tych dobrych emocjach się kończyło... Czar gdzieś pryskał, a działanie... jak to działanie. Praca to nie wąchanie gotowych kwiatków. Praca to dobre przygotowanie, pielęgnacja, plewienie, podlewanie, znowu plewienie i jeszcze więcej podlewania.. Przy spełnieniu dobrze tego obowiązku uda się nacieszyć oczy i węch pięknym kwiatem...


Ale teraz nauczony, że faceta nie poznaje się po tym jak rozpoczyna... robię nieco inaczej. Zamiast poświęcać swoją moc na przekonywanie i entuzjazmowanie kogoś swoją ideą biorę się do dzieła. A potem sam cieszę się z wykonanej pracy i szczerze mówiąc... średnio zależy mi na tym czy ktoś czuje taki sam entuzjazm do tego jak ja :-) A duma z ukończonego dzieła daje mi siłę i kompetencję do skutecznego zamykania kolejnych etapów..

Podobnie było i z tym natchnieniem. Miałem napisać porządne CV i wysyłać je do pracodawców tu w Niemczech.. głównie z branży projektowania stron internetowych, więc logicznym następstwem było posiadanie własnego portfolio. W ułamku sekundy pojawił się obraz tego jak chciałbym żeby ono wyglądało. Odpaliłem program. Przygotowałem projekt. A potem trzy dni dopieszczałem każdy szczegół, aby moja wizytówka wyglądała tak jak to sobie zaplanowałem. I choć teraz już widzę pewne niedociągnięcia i niedopracowania - to jestem o dziesięć susów dalej niż gdybym tylko się ekscytował tym pomysłem.

Ot taki mały niewielki wycinek życia. Bardzo błahy. A ile dał mi edukacji i zrozumienia na różnych poziomach świadomości...

Chcesz? Zajrzyj na moje portfolio, klikając w obrazek poniżej. Odpowiedź na pytanie z tematu posta znajdziesz właśnie w mojej wizytówce :-)

Nowy "Miesiąc Cudów"

Otworzyłem nowy rozdział mojego życia.. Postanowiłem opuścić Ojczyznę, aby znaleźć swoje miejsce na ziemi.

Nowe środowisko, nowe zwyczaje, nowe miejsce - ale niezupełnie nowy świat. Nie jestem tu po raz pierwszy, ale zdecydowanie pierwszy raz podjąłem decyzję o przyjechaniu tu na dłużej niż wakacje. Czas zweryfikuje wszystkie postanowienia, plany i marzenia. Jak zawsze...

Co do zmian samego bloga. Wizualnie już widzisz zmianę. Blogger udostępnił nowe projekty szablonów i postanowiłem zachować obecną platformę blogową. (A już miałem się przenosić :-) )
Zmienił się też adres subskrypcji RSS - więc jeżeli chcesz - zapisz się, a zawsze dostaniesz świeżą porcję aktualizacji na swojego klienta RSS.

Formę bloga, artykuły, kategorie i niektóre elementy pozostawię, aczkolwiek zmieniło się moje myślenie. Więc czytając artykuły z 2007, 2008 czy 2009 roku miej świadomość, że dzisiaj mogę już myśleć nieco inaczej. Weryfikuj wszystko zgodnie ze swoją wolą i doświadczeniem. Komentuj, bo dzięki temu obie strony się rozwijają. Baw się procesem. Realizuj marzenia i dziel się informacją jak Ci idzie.
Jesteśmy częścią wszechświata, w której tak naprawdę jedyną ideą życia jest rozwój, a więc... Jedziemy! :-)